.. wogole gdzie to bylo ? Ja nawet nie wiedzialam jak trafic do domu , nikogo tam nie bylo ani zywej duszy .
Napoczatku zastanawialam sie czy warto jeszcze walczyc o sekunde spedzona z Harry'm , czy warto co kolwiek myslec .. moze ona chce mnie zabic ?
Chce mnie zniszczyc , bo jestem przyjaciolka Styles'a i go kocham ?
Rozne sceny z horrorow przychodzily mi do glowy , ale tylko jeden okazal sie prawda .
Bylam cala pobita , nawet z ust wypluwalam troche krwi obrzydliwe .
- ej , ty nigdzie nie pojdziesz Kate kazala cie pilnowac .
- prosze wypusc mnie , i tak choruje .
- tak , a ja jestem Harry Potter .
- moze i jestes , nie wiem .. ale choruje na raka
- uu , wspolczuje .
- no widzisz ? daj sie nacieszyc zyciem .
- dobra wypuszcze cie , ale pod warunkiem..
- no mow , szybko bo mnie reke boli !
- nic nie mowisz Kate , jak ja spotkasz to powiedz ze ktos mnie zabral ok ?
- no dobra !
wypuscil mnie , wiedzialam ze dopiero po kilku godzinach odnajde dom nawet sie to jakos ulozylo .
bladzilam yy. kilka godzin ? az dotarlam do miasta i pozniej juz trafilam dokladnie , w domu czekala zaplakana mama i zaplakany tata , wtf ?
napoczatku pierwsza mysl , dowiedzieli sie o chorobie ?
- siadaj , wytlumacz nam jedno . dlaczego ?
I to odmienilo moje cale zycie , dlaczego .
- musialas to zrobic ? powiedz nam dlaczego to zrobilas !
- o co wogole chodzi ?
- wiemy juz , ze zarabialas na robieniu ..
- .. za pieniadze - dokonczyl ojciec
- Co ? ze ja , was chyba do reszty opetalo . wychodze
nie chcialam tego sluchac , chcialam spasc z mostu i nic nie wiedziec co sie ze mna dzieje .
kto to im powiedzial ? przeciez nic takiego nie robilam , na pewno Kate przez to ze ucieklam .
Nienawidze jej , zabilabym ja gdybym mogla . ale oczywiscie stracilabym juz na zawsze Harrego .
Wiec pierwszym punktem bylo odwiedzic Harrego , oczywiscie tak zrobilam .
~~~~~
zapukalam , otworzyl on .. nawet nie wiedzialam ze ide brudna , z podartymi ubraniami i rozmana na dodatek .
- Rose ? co sie stalo .
- Nie chce juz zyc !
- Siadaj , mow co sie stalo ..
- Kate , ona to wszystko zrobila zawiozla mnie do jakis garazow i powiedziala rodzicom ze sie puszczam.
- Co ona nie wierze ?
- Nie wierzysz , naprawde dziekuje ..
- Nie , siadaj poprostu jest moja dziewczyna zrozum .
- No moze i rozumiem , ale moge zatrzymac sie u ciebie ?
- Pewnie bedzie fajnie , tyle ze spimy razem bo w salonie dzis juz mebli nie bedzie i ..
- Hah , dobra ?
.. i tak rozmawialismy , ani slowa o chorobie nie mogl sie dowiedziec , a najslodsze bylo to ze spalismy razem aww *-* , ale mial dziewczyne .. kolejny punkt . Dopiero kolo godziny 23 poszlismy spac ..
tak , nic nie wydarzylo sie . Moze troche szkoda ale tez dobrze , nie chcialam zeby Harry mnie znal z takiej latwej .
Haha , rano obudzilismy sie znaczy on obudzil sie wczesniej ja kolo godziny 11 uslyszalam krzyki ..
- Ta szmata nie bedzie spala w moiej sypialni , zabije ja !
- Nie , poj.balo cie juz do reszty ?
- Nie , jestes moj .
.. to bylo nawet zabawne , ale i tak na tym sie nie skonczylo ...
~~~~~~
i jak 2 rozdział ?
podoba sie , moze troche za krotki ale zobaczymy jak bedzie wiecej osob czytalo haha .
Jak bedzie +5 komentarzy to dodaje nastepny ;3
Milego czytania ;)
Boski ten twój blog <3
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny rozdział <3
kocham, pisz szybko kolejny.
OdpowiedzUsuńŚwietne, czekam już na kolejny :)
OdpowiedzUsuńw takim momencie? szybko dawaj następny?!
OdpowiedzUsuńŚwietny :D
OdpowiedzUsuń